Mój synek od pierwszej klasy był bardzo zdolnym dzieckiem. Miał same bardzo dobre oceny ze wszystkich przedmiotów, oprócz jednego. Od samego początku miał problemy z matematyką. Nawet, kiedy ćwiczyliśmy pisania i czytanie na inne przedmioty odkryłam, że ma trudności z zapisem liczb ze słuchu, czy nazwaniem dużej liczny. Nie pomagało nawet liczenie zer czy ilości cyfr. Poszłam z tymi spostrzeżeniami do jego szkolnej nauczycielki matematyki. Nauczycielka powiedziała, że najlepiej zbadać ten problem u specjalisty.

U syna zdiagnozowano kilka rodzai dyskalkulii

dyskalkulia diagnozaNauczycielka zwróciła uwagę, że mój syn nie jest leniwy i ciężko pracuje, a mimo to matematyka nie wchodzi mu do głowy. Z taką diagnozą wysłała mnie do rejonowej poradni psychologiczno-pedagogicznej, aby przeprowadzili synowi odpowiednie testy. Umówiłam syna na wizytę. Testy były bardzo długie, ale całość była zorganizowano tak, że syn nie nudził się ani nie męczył. Kilka dni później zgłosiłam się po odbiór wyników. W tym celu pani pedagog, kazała mi zarezerwować ponad godzinę. Okazało się, że chciała omówić ze mną wyniki synka. Najpierw pokazała mi kartę informacyjną. Na pierwszej stronie od razu rzucił mi się w oczy napis dyskalkulia diagnoza. W pierwszej chwili przestraszyłam się z obawy ze syn na zaburzenia psychiczne. Jednakże, okazało się, że nie jest to nic strasznego. Pedagog wytłumaczyła mi, że przeprowadzono szereg badań które stwierdziły u dziecka dyskalkulie operacyjną, graficzną i werbalną. Każde z tych pojęć zostało mi wytłumaczone. Dyskalkulia werbalne oznaczało, że syn ma problemy z nazywaniem cyfr. W trakcie badań pokazywano mu różne cyfry i syn miał trudności w ich odczytaniu przy jednoczesnym płynnym czytaniu tekstów słownych. Dyskalkulia graficzna polega na trudności w zapisu cyfr. Podczas badania psycholog mówiła mu słownie nazwy cyfr, a on miał je zapisać cyframi. Było to dla niego problemowe. Te dwa zaburzenia łączą się w dyskalkulię operacyjną, która polega na trudności z wykonaniem działań matematycznych. Te wszystkie badania pozwoliły na postawienie diagnozy synowi.

Okazało się jednak, że nie jest to ciężkie zaburzenie. Dostałam pakiet zadań i ćwiczeń, dzięki którym syn miał pokonać swoje trudności. Przy odpowiednich ćwiczeniach z dzieckiem, można było zniwelować jego problemy, tak żeby nie odstawał od innych rówieśników. Po przyjściu do domu od razu zaczęłam ćwiczenia z synkiem oraz zapisałam go na dodatkowe zajęcia pozaszkolne.To bardzo ważne, żeby ćwiczyć to zaburzenie, ponieważ bez tego można mieć problemy nie tylko w szkole ale także później w życiu.